Opisać fenomen, czyli o dorobku Józefa Kłyka

Pszczyna25.12.2018, 13:11

Józef Kłyk od kilkudziesięciu lat tworzy filmy wymykające się wszelkim schematom. Jego dorobek postanowił opisać Grzegorz Sztoler w książce pt. „Serce mam w filmie. Józef Kłyk”.

„Serce mam w filmie” to opowieść o filmowcu-amatorze, znanym na świecie jako twórca śląskich westernów. Końcem listopada w czytelni Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej w Pszczynie odbyła się promocja książki autorstwa Grzegorza Sztolera.

– O panu Józefie ciężko się pisze, bo to jest fenomen. Chciałem zobrazować jego codzienną pracę twórczą dzień po dniu, zrekonstruować jak się to odbywało – mówi dr Grzegorz Sztoler, historyk i dziennikarz. Historię twórczości Józefa Kłyka uzupełniły jego własne zapiski pochodzące z różnych okresów. Jak podkreśla autor, wniosły one wiele, jako że Józef Kłyk nigdy nie tworzył według scenariusza, a swoją pracę reżysera, aktora, charakteryzatora i operatora opisywał na bieżąco w zeszytach.

„Serce mam w filmie” to hołd dla filmowca z ziemi pszczyńskiej. Już swoją formą nawiązuje do kina. Książka została wydana w nietypowy sposób, ponieważ na czarnym tle. Każda strona ma przywodzić na myśl salę projekcyjną, gdzie obraz wyłania się z ciemności. Materiałów przy tworzeniu publikacji nie brakowało. Grzegorz Sztoler przejrzał około 4 tys. zdjęć z twórczości Józefa Kłyka, z czego w książce znalazło się ponad tysiąc. – Oprócz nich mieliśmy również ręczne szkice, projekty strojów, scenografii, ale zdjęcia mówią same za siebie. One najlepiej oddają klimat śląskich westernów – mówi Grzegorz Sztoler.

W książce opisana została nie tylko twórczość Józefa Kłyka, ale także biogramy aktorów, którzy przez dziesiątki lat przewinęli się przez plan zdjęciowy. Przy każdym zostały wymienione filmy, w których zagrali oraz historie z planu. W powstawanie filmów zaangażowały się całe pokolenia. – Gdy odwiedziłem jednego z moich aktorów, Richusia, na dwa dni przed śmiercią, jego pierwszym pytaniem było: kiedy będziemy znowu kręcić? - wspomina Józef Kłyk.

Również Grzegorz Sztoler kilkukrotnie wystąpił w filmach twórcy, za każdym razem grając księdza. – Żeby przyśpieszyć pracę ubierałem sutannę zanim jechałem na plan. Zdarzały mi się różne sytuacje. Jechałem kiedyś przez Bieruń i w pewnym momencie Straż Miejska się zatrzymała i mnie przepuściła myśląc, że jestem prawdziwym księdzem – mówi Sztoler.

Poprzez swoją twórczość Kłyk od lat rozsławia Górny Śląsk. W jego dorobku znajdują się nie tylko westerny, ale także produkcje związane z historią Śląska, m.in. film „Bracia”, którego akcja rozgrywa się w okresie powstań śląskich. Jak podkreśla Grzegorz Sztoler, jest to niewykorzystany materiał do edukacji regionalnej. – Z okazji 650-lecia Bojszów odnowiliśmy film „Ku Polsce” i zorganizowaliśmy seans. Ludzie autentycznie się wzruszyli, oglądając dawne Bojszowy – mówi Józef Kłyk, który już myśli o kolejnych produkcjach.

 

Reklama

Reklama

man

T G+ F

Zobacz także

Kobiety, które warto upamiętnić
Kobiety, które warto upamiętnić
Powstała nowa publikacja o dziejach Pszczyny
Powstała nowa publikacja o dziejach Pszczyny
Nie żyje Fryderyk Szendera
Nie żyje Fryderyk Szendera
Wypadek w Porębie: drzewo, dachowanie i pobyt w szpitalu
Wypadek w Porębie: drzewo, dachowanie i pobyt w szpitalu
Noga z gazu! Dziś prędkość sprawdza kilka patroli po sobie
Noga z gazu! Dziś prędkość sprawdza kilka patroli po sobie

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 20