Przejście dla osób niepełnosprawnych na stacji PKP w Pszczynie ma ułatwić dostanie się na peron. Czy tak jest w rzeczywistości?

Prośba odrzucona. Bramka zamknięta

Pszczyna22.01.2019, 09:59

Mimo wykonanego kilka lat temu remontu, osoby niepełnosprawne ciągle mają problemy z przejściem pomiędzy peronami przy dworcu kolejowym w Pszczynie.

W drugiej połowie 2014 r. PKP Polskie Linie Kolejowe wykonały remont przejścia dla osób niepełnosprawnych pomiędzy peronami. Zamontowano otwieraną zdalnie bramkę przesuwną, urządzenie do komunikacji głosowej z dyżurnym ruchu, a także kamery monitoringu, który jest obsługiwany z nastawni.

Osoby niepełnosprawne narzekają jednak, że nie zawsze mogą liczyć na otwarcie bramki przez pracownika PKP.  W tej sprawie napisał do nas mieszkaniec Pszczyny. „Mam 60 lat i jestem po ciężkim wylewie. Poruszam się z trudem, ponieważ mam lewostronny niedowład lewej połowy ciała, głównie nogi i ręki (…) Problem mój polega na tym, że często muszę korzystać z usług PKP. Jeżdżę do Bielska-Białej , gdzie przyjmuje moja doktor ortopeda, w Goczałkowicach-Zdroju często mam rehabilitację (…) Mam problem z wejściem do starszego typu wagonów, ale zawsze mogę liczyć na pomoc pasażerów, największy problem mam z wejściem na peron lub zejściem z peronu, ponieważ pracownicy odpowiedzialni za otwarcie przejścia dla osób niepełnosprawnych nie chcą mnie przepuszczać. Zdarzało się, że musiałem iść kilkadziesiąt metrów między torami do przejazdu, co dla mnie jest równie niebezpieczne jak chodzenie po schodach z powodu nierówności i kamieni” – pisze w liście do redakcji mieszkaniec Pszczyny.

Mężczyzna przytacza sytuację z września ub. roku., kiedy nie wpuszczono go na peron i dopiero po interwencji pracownika Straży Ochrony Kolei mógł udać się na rehabilitację następnym pociągiem.

- Nieraz już spóźniłem się na wizytę do lekarza czy na rehabilitację. Takie sytuacje cały czas mają miejsce. Raz otworzą bramkę, a innym razem nie – mówi mieszkaniec Pszczyny.  Jak zaznacza, już raz zwracał się z tym problemem do PKP, ale otrzymał jedynie maila, że problem został przekazany do odpowiedniego działu. - Od tego czasu było jeszcze gorzej – dodaje.

W PKP PLK tłumaczą tymczasem, że dyżurny ruchu otwiera bramkę uwzględniając ruch pociągów i bezpieczeństwo podróżnego, chcącego skorzystać z przejścia. – Na stacji w Pszczynie przelotowość pociągów jest duża, średnio na dobę jest ich 140 . Mogą więc zdarzyć się sytuacje, że okres oczekiwania na otwarcie bramki jest dłuższy, ale jest to spowodowane wyłącznie bezpieczeństwem - zapewnia Jacek Karniewski z PKP PLK. - W takich przypadkach prosimy podróżnych o cierpliwość - dodaje i zwraca uwagę, że z przejścia często bezzasadnie chcą skorzystać osoby pełnosprawne, a dyżurnemu ruchu trudno z obrazu monitora ocenić, czy o otwarcie bramki prosi faktycznie osoba niepełnosprawna.

- Od dawna nie używam już do pomocy kuli, ale z daleka widać, że jestem osobą niepełnosprawną, gdy idę – kwituje mieszkaniec Pszczyny.

 

Reklama

jack

T G+ F

Zobacz także

Dworzec PKP w remoncie
Dworzec PKP w remoncie
Turysta znajdzie tutaj pomoc
Turysta znajdzie tutaj pomoc
W świecie, w którym małe jest piękne
W świecie, w którym małe jest piękne
Czy Antonik dokona kolejnego cudu?
Czy Antonik dokona kolejnego cudu?
Gmina da teren, firma wybuduje kryte boiska?
Gmina da teren, firma wybuduje kryte boiska?

Komentarze:

Mieszkaniec 2019-01-23 godz. 17:58
Bramki nie otworzą ,a na schodach 10 cm śniegu. Zgroza!
Gong 2019-01-23 godz. 14:14
Z tym gongiem zapowiadającym to rzeczywiście ciekawa sprawa, bo ostatnio (pewnie dzięki sprzyjającemu wiatrowi) słyszałem go nawet... w Jankowicach i to nie żart.
Pasażerka 2019-01-22 godz. 20:57
Dołączam się do powyższych wypowiedzi. Ja sama nie jestem niepełnosprawna ale moja mama tak - ma grupę inwalidzką ze względu na chore serce. Chciałyśmy skorzystać z przejścia ponieważ byłam obładowana bagażami moimi i mamy, z którymi miałam problem iść nawet po równym terenie. Mama nie mogła mi pomóc nie tyle ze względu na chore serce, co zwyrodnienie stawów, co więcej przejście kładką stanowiło dla niej duży wysiłek fizyczny. Nie tyle oburzyła mnie odmowa dyżurnego ruchu, co bardzo nieuprzejmy i opryskliwy sposób komunikacji. Nawiązując do kwestii nagłośnienia na dworcu, zgadzam się z faktem, że jest bardzo dobrze słyszalne w mieście (słyszę je w pracy) ale za to na samym dworcu słychać sam bełkot lub niezrozumiały huk - tragedia!
Sasza 2019-01-22 godz. 20:27
Ja od 4 lat podruzuje pociagiem na rehabilitacje z corka lat 4 obecnie w jedna strone podroz wynosi nas 3h wiec 6h w drodze by jechac na 2h rehabilitacji ktore bardzo pomagaja dziecku w powrocie do sprawnosci. Dzieki owej fantastycznej bramce czesto spozniamy sie na rehabilitacje lub musimy jechac pozniejszym pociagiem ktory nam jeszcze wydluza czas podrozy bo tylko jeden zaraz po rehabilitacjach mamy bezposredni a pozostale z przesiadka. Dziecko ma problemy z poruszaniem sie i pokonanie dla nas kladki to jakas masakra. Juz wogole nie rozumiem dlaczego pkp pozwala sie zatrzymywac towarowym pociagiem w miejscu przejscia dla niepelnosprawnych co uniemozliwia przejscie. Dla mnie tragedia gdzie w Czechowicach dziedzicach jiz od dawien dawana bramka jest caly czas otwarta. Wydaje sie wrecz ze jest to celowe dzialanie. A w zime przy poadach sniegu schody cale zasypane, oblodzone, niczym nieposypane dodam ze sa jeszcze ze spadem i nawet zdrowej osobie latwo spasc z samej gory. Pszczyna - skandal, a wladze miasta udaja ze nic sie nie dzieje.
Dasia 2019-01-22 godz. 18:42
Zainteresujcie się też nagłośnieniem na dworcu. Gong zapowiadający jest tak głośny, że słychać go na Daszyńskiego. Zdarza się, że jest to pierwsze, co słyszę po przebudzeniu i ostatnie, co słyszę przed snem. Teraz jest zima i zamknięte okna. A co będzie latem? Mamy liczyć, że dźwięki zatrzymają liście na drzewach? Nie jest to może bardzo uciążliwe, ale jednak dość niekomfortowe.
treść:
autor:

SQL: 19