Z Bierwiaczonkiem o nowej płycie

09.04.2008, 11:16

GOCZAŁKOWICE. Właśnie ukazała się najnowsza płyta goczałkowickiego poety i muzyka, Bogusława Bierwiaczonka. Przeczytaj co artysta mówi o swojej twórczosci i planach na przyszłość.

Skąd tytuł Pana najnowszej płyty - „Stare”?
Bo to są stare piosenki. W swoim życiu napisałem już bardzo dużo. Początkowo były to wiersze, jednak po studiach ktoś mnie poprosił żebym napisał piosenkę. I tak to się zaczęło.
Swoje życie mogę podzielić na trzy twórcze okresy. Piosenki znajdujące się na tej płycie to utwory powstałe w chyba najpłodniejszym okresie mojego życia, w latach 1978 – 1985. Naturalnie nie są to wszystkie teksty, które wtedy napisałem, ale moje ulubione.
Do kogo jest adresowana Pana płyta?
Dla wrażliwych ludzi, którzy z namysłem przeżywają swoje życie, tak jak ja przyglądają się rzeczywistości i usiłują ją zrozumieć. Ale umieją się też kołysać, bo czują, że wszystko ma swój rytm.
To nie jest pierwsza płyta w Pana karierze...
Nie, najpierw było kilka płyt koncertowych, potem pierwsza nieudana próba nagrań studyjnych z roku 2002. Wreszcie ok. dwa lata temu wydałem pytę zatytułowaną „Ramba”. Z jej pierwszej wersji nie byłem zadowolony, ale po poprawkach brzmi już nieźle. Nie wstydzę się jej. Dlatego postanowiłem dalej nagrywać, tym bardziej, że pomagają mi teraz dwa świetni zawodowi muzycy Krzyciek Gawlas i Gienek Kubat . Jestem już starszym człowiekiem, mogę jeszcze pożyć 30 lat, ale różnie to bywa, paru moich kolegów już pochowałem. Teraz w moim życiu nastał okres, kiedy mam trochę więcej luzu i sprzyjających okoliczności, żeby zamknąć przeszłość, zapisując ją na płytach. Bo szkoda by było, gdyby to przepadło. Uważam, że to są dobre piosenki. Zdaje sobie sprawę, że śpiewam „tak sobie”, że nie wszystko jest idealnie wyćwiczone, bo nie jestem profesjonalistą. Mam zupełnie inny zawód. Robię to, bo mnie to cieszy, a jak się gdzieś pomylimy na koncercie to nie jest to wielki problem, bo nie żyję z grania, nikt nie płaci za bilet na mój koncert 300 złotych. Występuję dla kontaktu z ludźmi, z potrzeby dzielenia się życiem i opowiadania o nim.
Z zawodu jest Pan nauczycielem akademickim, artystą z zamiłowania. Jak godzi Pan obie pasje. A może śpiewanie to odskocznia od rzeczywistości?
Sam tego do końca nie rozumiem. Nigdy nie chciałem być zawodowym artystą. Mam „dziwny” umysł. Działa na zasadzie fali - przychodzi fala pomysłów i piszę, chcę grać, zanurzyć się w tym żywiole sztuki. On jest wolny, ekspresyjny, emocjonalny. Nie mógłbym tego robić ciągle, bo bym zwariował. Dlatego potem potrzebuję sięgnąć po książkę logiczną, zdyscyplinowaną intelektualnie, napisać artykuł, uczyć studentów o przejrzystych strukturach składni języka angielskiego ...
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Katarzyna Zając

kaz

T G+ F

Zobacz także

Zapraszamy do naszej nowej siedziby
Zapraszamy do naszej nowej siedziby
Szantana w Bugsy i na płycie!
Szantana w Bugsy i na płycie!
O bezpieczeństwie na drodze w Osiedlowym Domu Kultury w Pawłowicach
O bezpieczeństwie na drodze w Osiedlowym Domu Kultury w Pawłowicach
Kurs fotograficzny dla początkujących. Trwają zapisy!
Kurs fotograficzny dla początkujących. Trwają zapisy!

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18