"Winter War" w kobiórskich lasach

01.02.2010, 13:05

Kobiór:

Dnia 09.01.2010 w Lasach Kobiórskich odbyła się symulacja militarna pod kryptonimem „Winter War”. Genezą swoją nawiązywała ona do historycznych wydarzeń podczas wojny fińsko-bolszewickiej z przełomu lat 30 i 40 poprzedniego wieku.

Grę zorganizowała drużyna paintballowa Shadows Corps zrzeszona w inicjatywie Armia Południe. Dawcami pomysłu i zarazem głównymi organizatorami byli Maksiu i Edi. W grze uczestniczyło ok. 100 osób z czego 32 z Czech i Słowacji.

Jak sama nazwa wskazuje była to symulacja działań wojskowych, mówiąc prosto: naśladowanie pola walki. Żeby coś takiego zorganizować trzeba się dużo „naharować” bo to duże przedsięwzięcie logistyczne i do tego bardzo czasochłonne.
Kiedy uczestnicy przyjechali na miejsce odprawy zostali podzieleni na strony konfliktu po czym zostały wytłumaczone zasady i wszyscy rozeszli się do dzień wcześnie przygotowany kwater głównych.

Żeby wyjaśnić ciekawość tej symulacji muszę w pigułce przedstawić tło historyczne. Pewnie wielu historyków szybko zauważy, że w tej „pigułce” jest kilka niezgodności, ale gra nie polegała na odzwierciedleniu rzeczywistości ale na wykorzystaniu pewnych wydarzeń dla dobrej zabawy.

30 listopada 1939r. Armia Czerwona przekracza granicę fińską. Na południu kraju wokół jeziora Ładoga toczyły się najcięższe walki. Fińskie dowództwo większe siły umieściło na południu jeziora. Sowieci nie mogąc przełamać obrony fińskiej, przerzucili 15-tą Armię na północ jeziora, uzyskując w ten sposób element zaskoczenia i uderzyli na IV Corpus fiński który był już wciągnięty w walki z 8-ą Armią. Uderzenie było tak silne, że IV Corpus musiał się wycofać i przegrupować (w dwa dni walk stracili 5300 żołnierzy co stanowiło 8% całkowitych strat fińskiej armii w czasie Wojny Zimowej). Sowieci też odczuli straty, musieli zatrzymać swój marsz, uzupełnić stan osobowy, amunicji oraz obmyślić plan kolejnego natarcia. Mimo to 15-ta Armia była w stanie dokonać pościgu i zniszczyć przegrupowujący się IV Corpus. Żeby zapobiec wyruszeniu pościgu dowództwo fińskie zdecydowało się wysłać oddział ochotników międzynarodowych SISU by prowadził działania dywersyjne i wprowadził wroga w dezorientację. Więc nasza symulacja zaczęła się w momencie uzupełniania zapasów by dokonać pościgu za Finami.

Uczestnicy zostali podzieleni na oddziały zostali im przydzieleni dowódcy. Po krótkiej odprawie dowódca sowietów, przydzielił dowódcom oddziałów miejsca gdzie mieli zorganizować umocnione punkty obronne. Najważniejsze było bronić drogi zaopatrzenia i sztabu, nie można zapomnieć, ze Sowieci byli na terytorium fińskim i chociaż rozbili IV Corpus to mimo wszystko spodziewano się działań dywersyjnych .
Trochę zajęło oddziałom zorganizować i umocnić punkty obronne wzdłuż drogi i linii kolejowej przecinającej gęsty las, kiedy uporano się z tymi czynnościami sztab wysłał oddział który musiał transportować amunicję oraz inne niezbędne zaopatrzenie. Ze względu na to, że teren był gęsto zalesiony i pokrywa śnieżna była duża, nie było szans na użycie pojazdów do transportu, żołnierze musieli na sankach przewozić ciężkie skrzynie. Kiedy dotarł do sztabu pierwszy transport „sankowy” dowódca najbardziej wysuniętego na północ punktu naszej linii obrony, zameldował o kontakcie wzrokowym z wrogiem. Więc to co przewidywano okazało się prawdą, sowieci byli obserwowani przez oddziały fińskie i ataku trzeba się było spodziewać lada moment.
Ku zdziwieniu samych zamarzniętych i przemoczonych do suchej nitki ale mimo to tkwiących na swoich pozycjach żołnierzy jaki samego dowódcy sił sowieckich atak wcale nie następował. Finowie jakby nie byli zainteresowani punktami obrony ale polowali na coś…. Tym czymś były skrzynie z zaopatrzeniem. Finowie doskonale wiedzieli, że zaopatrzenie przyspieszy pościg sowietów za IV Corpusem, który musi mieć czas na przegrupowanie i posiłki by móc dalej walczyć i bronić ojczyzny przed zalewem komunistów. Wychodzi na to, że te oddziały Finów są tu właśnie po to Sowietom taki pościg uniemożliwić.
Dowódca Sowiecki nie wiedział kim są ci Finowie, nie wiedział, że są to „sisu” czyli twardzi, nieugięci. Byli to ochotnicy międzynarodowi którzy nie wahali się opuścić swoich krajów aby walczyć przeciwko znienawidzonym sowietom w dalekiej i zimnej Finlandii.

Jakimś cudem drugi i ostatni transport przemknął nie zauważony i dotarł do bazy. Przeciwnicy chyba się zorientowali, że coś przeoczyli bo ledwo transport dotarł do kwatery głównej i zaczęły dzwonić telefony polowe jak szalone! Było słychać tylko jedno: Kontakt ogniowy! Zostaliśmy zaatakowani!
Mimo ciężkiego ostrzału dwa zaatakowane punkty linii obrony nie zostały zdobyte i nikt nie przedarł się prze nią. Ostrzał się zmagał i było już dużo rannych i zabitych. Dowódca rzucił prawie wszystkie rezerwy na te dwa punkty, przerwanie któregoś z nich mógł oznaczać zdobycie bazy. Jednak Finowie zaczęli się powoli wycofywać, aż w końcu w ogóle zniknęli. Sowieci nie ścigali ich, sami mieli dość strat. Sowiecki generał postanowił znaleźć i zniszczyć bazę fińską. Został wysłany odział zwiadowczy za rzekę na południu. Nie długo po zejściu mostku kolejowego na rzece, oddział zniknął w głąb lasu. Ale szybko weszli w strzelaninę z patrolami wroga. Sowieci wysłali więc prawie wszystkie swoje oddziały do walki. Po jakimś czasie zorientowano się gdzie jest baza Finów. Podjęto próbę okrążenia jej, ale po prawie doszczętnym wybiciu prawej i lewej flanki komuniści ze szturmówkami musieli się wycofać.
Baza Fińska byłą bardzo dobrze broniona i była w bardzo trudnym do podejścia terenie, praktycznie każdy kto podszedł do nie bliżej niż 50m ginął. Mimo że byli to cudzoziemcy znali ten teren jak własną kieszeń. Sowieci jeszcze raz ponowili atak, zadali wrogowi straty ale sami po nieśli większe i musieli się wycofać.
Mimo, że zaopatrzenie dotarło do sowietów to za dużo rannych i zabitych mieli żeby ruszyć za IV Corpusem. Oddziały „sisu” mimo że najeźdźca był w przewadze liczebnej, wykonali zadanie.

Gra zakończyła się po 16:00 wszyscy byli zadowoleni bo, zobaczyli że nie była to zwykła strzelanina paintallowa ale gra gdzie każdy może się poczuć jak na wojnie. Każdy zmarzł, zamókł i też ktoś był głodny, innym odmarzały nogi bo byli wysyłani na patrole w tym zimnym śniegu a na koniec tego wszystkiego wystrzelali może ze 50 albo 100 kulek. Ale nic nie zastąpi tej adrenaliny która powstaje w momencie kiedy siedzisz w okopie (jest zimno i mokro) i wiesz, że jak raz cię trafią w głowę lub w korpus to jesteś martwy i musisz wrócić do bazy (i licho wie czy jeszcze w ogóle pograsz) a nagle obok ucha usłyszysz świst przelatującej kulki!!!

Zapraszam na gry organizowane prze Shadows Corps i ArmiaPoludnie.pl.

(tekst: Maksiu)
(foto: Magda Hess)

akm

T G+ F

1

1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1

Zobacz także

Co rośnie i hasa w naszych pszczyńskich lasach?
Co rośnie i hasa w naszych pszczyńskich lasach?
Wałęsające się psy zabijają sarny w lasach
Wałęsające się psy zabijają sarny w lasach
Spotkanie ze Sławomirem Pastuszką, autorem książek o tematyce żydowskiej
Spotkanie ze Sławomirem Pastuszką, autorem książek o tematyce żydowskiej
Z podwórka na stadion. XX turniej dziecięcy o Puchar Tymbarku
Z podwórka na stadion. XX turniej dziecięcy o Puchar Tymbarku

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18