Rowerem na szczyt

27.10.2006, 14:26

Końcem września z podróży na dwóch kółkach powrócił Artur Jurkowski. Pogoda trochę pokrzyżowała mu szyki, jednak wrażenia z tych dwóch tygodni już byłyby materiałem na pokaźną książkę.

Trasa prowadziła pierwotnie od Cieszyna, przez Czechy, Alpy austriackie, Dolomity, Wenecję, Słowenię, Chorwację i Węgry. – Udało się zajechać do miejsca, które miało być punktem zwrotnym, do Rijeki. Potem wracaliśmy już pociągiem, wszystko przez fatalną pogodę w Chorwacji – mówi Artur.
70% założonego planu udało się zrealizować. Dla Artura to ogromny sukces. W pamięci pozostaną mu szczególnie Wiedeń, Mariazell, Cortina, Treviso, Triest i Budapeszt. Pozytywne wrażenia to także wyjątkowa kultura kierowców i sympatia ze strony mieszkańców odwiedzanych miejscowości.

jak wygladały miejsca, do których Artur Jurkowski dotarł na swoim rowerze? Oto kilkanaście nadesłanych przez niego zdęć. Większość pochodzi z aparatu towarzysza wyprawy. Kilka jest Artura. Oceńcie sami.

agw

T G+ F

1

1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1
1

Zobacz także

Szczyt głupoty?
Szczyt głupoty?
PALP: Szczyt na remis
PALP: Szczyt na remis
W świecie, w którym małe jest piękne
W świecie, w którym małe jest piękne
Czy Antonik dokona kolejnego cudu?
Czy Antonik dokona kolejnego cudu?

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18