Rekultywacja pod znakiem zapytania

10.11.2011, 09:04

Suszec, Rudziczka

Hałda do rozbiórki? – Bez waszej zgody nie zrobimy żadnego ruchu – zapewniają mieszkańców wójt i radni.


Gdyby decyzja o rekultywacji zwałowiska z pogórniczymi odpadami miała zapaść tuż po spotkaniu mieszkańców Rudziczki i Suszca, firma mogłaby pożegnać się z planami budowy zakładu. - Nie otrzymaliśmy żadnych konkretów – przyznają mieszkańcy. M.in. gdzie znajdzie się miejsce na 2-3 miliony ton, które jako pierwsze trzeba będzie z hałdy przerzucić.
Bo najbliższych kilka domów w Rudziczce jest tuż przy hałdzie. Dla mieszkańców fakt zorganizowania spotkania w Rudziczce jest już kamyczkiem wrzuconym do ich ogródka, że koncepcja z Rudziczką jest najbardziej prawdopodobna.

Firma WWT, która ma całkiem poważne plany wobec zwałowiska, na konsultacje zaprosiła ekspertów. Prezentacja pokazująca hałdę w definicjach, polskich aktach prawnych, dyrektywach unijnych, aż wreszcie koncepcja stworzenia zakładu w gminie Suszec. A właściwie trzy, od strony Rudziczki, Suszca i w środku hałdy. Firma przekonywała, że rekultywacja to same korzyści. Po pierwsze, zniknie zagrożenie samozapłonem. – Najniebezpieczniejsza jest obecność pirytu. Do tego zanieczyszczanie wód, osuwiska. W Suszcu już się to zaczyna dziać – dowodził dr nauk technicznych Łukasz Gawor z Politechniki Śląskiej. Po drugie, na hałdzie i tak działa zakład przeróbczy, a ten, który ma powstać, zdaniem ekspertów, będzie niemalże niewyczuwalny. – Na wybudowanie zakładu potrzebne będzie jakieś pół roku. Transport ciężki zredukowany zostanie do minimum. Wykorzystamy transport kolejowy, którym będziemy też wywozić odzyskany węgiel. Nie więcej niż jeden niepełny skład na dobę - zapewnia Michel Redoute, belgijski ekspert od hałd, który działał przy rekultywacji zwałowisk na Śląsku.

Hałas i pył? Zdaniem firmy, nie będzie to najmniejszy problem. Hałas ma nie przekroczyć 55 dB. Zapyleniu ma zapobiec zastosowanie technologii na mokro. – Jeśli hałas przekroczy normy, gwarantujemy ekrany akustyczne – zapewnia Gawor. Na 1 tonę węgla użyte zostanie 1,5 m3 wody, ale jak zapewnia firma, woda w całości będzie wykorzystywana powtórnie, taki obieg zamknięty. - Nawet 10% trzeba będzie dopompować – uspokaja Redoute. Po trzecie zmiana krajobrazu. Hałda ma zmniejszyć się przynajmniej o 15%. Czwarta pozytywna wartość przedsięwzięcia to miejsca pracy dla 60 mieszkańców gminy. W systemie dwuzmianowym, pięć dni w tygodniu. Kolejny argument to odzyskiwanie miejsca na kolejne odpady pogórnicze, które będą powstawały tak długo, jak długo będzie powstawała kopalnia. WWT zapewnia, że będzie działa tak długo jak KWK „Krupiński”, a nawet dłużej, bo potem w grę wchodzi dalsza rewitalizacja terenu.

Okazuje się, że takie argumenty mieszkańców wcale nie przekonują. Nawet dodatkowy 1 mln zł rocznie, który firma zobowiązała się przekazywać na rzecz gminy, niezależnie od podatków i wszelkich innych opłat związanych z funkcjonowaniem zakładu. Niepokoi ich również fakt, że szczegółowe rozmowy z Jastrzębską Spółką Węglową dopiero będą. – Projekt jest opłacalny? – pytała mieszkanka Rudziczki, Maria Adamska. Po odpowiedzi twierdzącej dopytała, dlaczego więc kopalnia sama się tym nie zajmie.

Jak podkreśla wójt Marian Pawlas, który podczas konsultacji wziął na siebie rolę mediatora, spotkanie z mieszkańcami na razie do niczego żadnej ze stron nie zobowiązuje. – Bez ich zgody nie zrobimy absolutnie nic. Jeśli ją wyrażą, wtedy zlecimy przeanalizowanie tematu ekspertom. I może się okazać, ze sama Rada Gminy podejmie negatywną decyzję. Tego dzisiaj nie wiemy. Dlatego poprosiliśmy o spotkanie. Zaś firma WWT była pierwszą, która do tematu podeszła tak jak trzeba, zaczynając od rozmów z ludźmi – wójt dodaje, że rekultywacją wcale nie musi zająć się ta firma. Jako że hałda znajduje się na terenie JSW, firmę wybierze spółka. W jakiej formie i czy w ogóle wybierze – okaże się niedługo. Mieszkańcy mają się wypowiedzieć, w jakiej formie? Tego jeszcze nie sprecyzowano. Padały hasła o referendum, ale taka formuła wydaje się mało prawdopodobna. Pytań jest naprawdę wiele. I zadają je nie tylko mieszkańcy. Więcej o sprawie w kolejnych wydaniach „Gazety Pszczyńskiej”.

źródło: Gazeta Pszczyńska” nr 21 z 8 listopada br.



agw

T G+ F

Galeria

Zobacz także

Kobiór Blues Fest Sikora pod znakiem zapytania
Kobiór Blues Fest Sikora pod znakiem zapytania
Środa pod znakiem deszczu
Środa pod znakiem deszczu
Alarm przeciwpowodziowy odwołany
Alarm przeciwpowodziowy odwołany
Nie będzie dofinansowań do odnawialnych źródeł energii
Nie będzie dofinansowań do odnawialnych źródeł energii
Nielegalni imigranci schwytani na stacji w Warszowicach
Nielegalni imigranci schwytani na stacji w Warszowicach

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18