Rada kłóci się na koniec kadencji

06.11.2006, 16:55

Studzienice, Jankowice, Pszczyna

Sprawa ustalenia granic pomiędzy sąsiadującymi miejscowościami wzbudza olbrzymie emocje wśród mieszkańców. Podobnie jest, gdy temat staje się przedmiotem posiedzenia Rady Miejskiej, w której zasiadają radni obu sołectw.


Jankowice i Studzienice – dwa sąsiadujące ze sobą sołectwa gminy Pszczyna. Sarenek i Zagajniki – dwie równoległe ulice na ich granicy. Część domów przy ul. Zagajniki oraz cześć z nieparzystymi numerami na Sarenek należą do Studzienic, pozostała część należy do Jankowic. Ludzie potocznie nazywają to miejsce „podlesie jankowickie”, mimo iż geodezyjnie obszar leży w granicach Studzienic. Tak było od lat, ale gdy w maju pojawiła się sprawa uregulowania granic, ludzie wystraszyli się, że zostaną przypisani nie do tej miejscowości, której uważają się mieszkańcami. W Jankowicach odbyło się zebranie sołeckie, mieszkańcy dostali do wypełnienia ankiety i mieli określić, gdzie chcą być przydzieleni. Jednak dopiero na mocy uchwały RM w tej sprawie będzie można przeprowadzić konsultacje społeczne podczas zebrań wiejskich w obu miejscowościach. Uchwała miała zostać podjęta na ostatniej sesji RM. Jednak po wniosku przewodniczącej komisji spraw społecznych, Marii Wrony i po burzliwej dyskusji i ostrych słowach, została wycofana z porządku obrad. Ale po kolei.

- Wnioskuję o to, bo uważam, że radni nie zaznajomili się wystarczająco z tematem. Proponuję, żeby sprawą ustalenia granic zajęła się następna Rada – mówiła Maria Wrona.

Jej wniosek został poparty przez radną Joannę Pławecką, mieszkankę Studzienic. – Mapa będąca załącznikiem do projektu uchwały z zaznaczonymi nowymi granicami sołectw została przygotowana nierzetelnie. Granicą miała być pierwsza deklaracja mieszkańca, który opowie się za Studzienicami i w Urzędzie była to posesja nr 31 państwa Wierów. Tak poprowadzono granice. Jednak nie mogłam zrozumieć, jak mieszkańcy, którzy od tylu lat byli studzieńczanami, zadeklarowali, że chcą mieszkać w Jankowicach. Okazało się, że ich deklaracji w wydziale geodezji nie było. Pojechałam do nich i mam deklaracje stwierdzające, że chcą mieszkać w Studzienicach – wyjaśnia radna i dodaje, że jest za uregulowaniem sprawy granic, jednak nie wbrew woli mieszkańców. Radna zarzuciła także przewodniczącemu RM, Henrykowi Kondzielnikowi – jankowiczaninowi - że był proszony na posiedzeniu komisji o dokładne wyjaśnienie sprawy granic, jednak tego nie zrobił. Ten stwierdził, że radna kłamie. – Byłem na posiedzeniu komisji, siedziałem tam 40 minut, po czym przewodnicząca stwierdziła, że spotkanie dobiegło końca. Radny Czesław Wiera zapytał, co z tym tematem, na co odpowiedziałem, że skoro nikt nie zadał mi pytania, porozmawiamy o tym na sesji – mówi Henryk Kondzielnik.

Tylko on głosował przeciwko wycofaniu projektu uchwały z porządku obrad. Przy pięciu głosach wstrzymujących i 14 za, została ona zdjęta. Zażarta dyskusja toczyła się w Centrum Kultury, w obecności prawie setki nauczycieli z gminy, którzy przyszli odebrać nagrody z rąk burmistrza. Gdy po uroczystościach sesja przeniosła się do Ratusza, temat powrócił. – Uważam, że wobec tylu osób sami się troszkę zbłaźniliśmy albo zostaliśmy zbłaźnieni. Chciałem przypomnieć panu przewodniczącemu, że koleżanka radna poprosiła o przeproszenie. Pan jako przewodniczący miał prowadzić obrady, dyskusja była nie na miejscu – rozpoczął radny Zbigniew Noskowski.

- Uważam, że my jako Rada nie powinniśmy chować głowy w piasek, tylko podjąć wyzwanie, o które proszą mieszkańcy. Do Urzędu wpłynęło 47 wniosków od osób, które chcą mieszkać w Jankowicach. A na komisji byłem jako radny, więc mogę zabierać głos wtedy, kiedy przewodnicząca poprosi – tłumaczył Kondzielnik.

Pan jest od prowadzenia sesji, a nie od dyskutowania. To co powiedział pan (w obecności postronnych osób – przyp. red), powinno być powiedziane na komisji. Pan nie musi czekać tam na pozwolenie, by zabrać głos, bo jest pan przewodniczącym Rady. Ja sprawy nie znam, ale już kolejny raz w tej kadencji komentuje pan wypowiedzi radnego, a jako przewodniczący nie powinien pan tego robić – przyłączył się Ryszard Ziobro. – Dobrze panie radny, postaram się jeszcze następną sesję prowadzić zgodnie z tym, co Rada sobie życzy, a później już będziecie mieć przewodniczącego, który będzie robił tak, jak uważacie, skoro ja przez 8 lat prowadziłem obrady źle – uciął na zakończenie
Kondzielnik.

Nie można było nie odnieść wrażenia, że mieszkańcy w tej całej aferze zeszli na dalszy plan. Jak ktoś kiedyś powiedział: „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. I trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniami osób, które opuszczały salę sesyjną, że te kłótnie były najzwyczajniej niepotrzebne. Zamiast konkretnej dyskusji wywiązała się walka na słowa, która z granicami, a już na pewno tymi geodezyjnymi Studzienic i Jankowic nic wspólnego nie miała.

pin

T G+ F

Zobacz także

Rada kłóci się na koniec kadencji
Rada kłóci się na koniec kadencji
Harry Potter kłóci się z Kościołem
Harry Potter kłóci się z Kościołem
Złap wodę! I podaj dalej!
Złap wodę! I podaj dalej!
6 sierpnia: Aktualny raport o sytuacji epidemiologicznej
6 sierpnia: Aktualny raport o sytuacji epidemiologicznej
Wracają obostrzenia na terenie naszego powiatu
Wracają obostrzenia na terenie naszego powiatu

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18