(fot. Dorota Brauntsch) Dom w Grzawie z II poł. XIX w. Na zdjęciu typowe dla wsi pszczyńskiej wejście z wysiadkami.

Nie było potrzeby, żeby je całkowicie porzucać

Powiat10.03.2018, 10:00

Dorota Brauntsch szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie opuścili ceglane domy? Domy, które znikają z krajobrazu śląskiej wsi.

Czy pszczyniance uda się je ocalić od zapomnienia? Dorota Brauntsch od dwóch lat objeżdża wzdłuż i wszerz historyczną ziemię pszczyńską. Fotografuje stare, ceglane domy, rozmawia z ich dawnymi i obecnymi (choć zostało ich niewielu) mieszkańcami. W ten sposób powstaje projekt fotograficzno-dokumentalny Ceglane Domy o starych gospodarstwach z cegły.

Pozostał sentyment
- Dużo osób zadaje mi pytanie, dlaczego to robię? Po pierwsze, mam sentyment do ceglanych domów. Moja rodzina pochodzi z takiego domu, zresztą jak prawie każda śląska rodzina. Moja babcia mieszkała w ceglanym domu w Gilowicach, domu dzisiaj już ponad stuletnim. Spędzaliśmy tam weekendy, wakacje. Zawsze jak tam przebywaliśmy, czułam niesamowitą aurę wokół tego domu - tu jakaś studnia, tam stare drzewo, stodoła, las, pole. Pamiętam, jak babcia piekła chleb, taki prawdziwy, jaki kiedyś się piekło. Po drugie, parę lat mieszkałam poza Polską i jak tu wróciłam to zauważyłam, że dużo tych domów zniknęło. Nie ma już ich tyle przy drodze z Pszczyny do Gilowic, którą pokonywaliśmy jadąc do babci. Ceglane domy zawsze mnie fascynowały, są dla mnie po prostu piękne. To dla mnie archetyp domu – mówi Dorota Brauntsch.

Dom babci w Gilowicach ciągle stoi, mimo że babcia zmarła cztery lata temu. Dom ma szczęście, bo nie został opuszczony. Mieszka w nim teraz wujek. Inne domy takiego szczęścia nie mają. Kiedy zostają bez gospodarza, zapada na nich wyrok.

Najstarszy jeszcze stoi w Grzawie
Ile ich jest? Dorota Brauntsch nie ma pojęcia. Nie liczyła. Na historycznej ziemi pszczyńskiej może ich być ok. 200, może 300. Większość z nich ma ponad 100 lat. Budowa najstarszego, jaki znalazła, datowana jest na 1842 r. Stoi w Grzawie. - Kwestia paru miesięcy, może lat i się zawali, bo jest niezamieszkany – przyznaje gorzko Dorota Brauntsch.

(fot. Dorota Brauntsch) Dom w Grzawie z 1842 r. Najprawdopodobniej najstarszy zachowany dom w regionie.

Pierwsze domy ceglane zaczęły powstawać w I połowie XIX w. Kilka domów, które zobaczyła Dorota Brauntsch jest z lat 50. XIX w., większość jest z końca XIX w. oraz te – trochę już inne - które budowano w 20-leciu międzywojennym. Niektóre są wciąż zamieszkane, ale jest ich mniejszość. - Mieszkają w nich rodziny, które dziedziczyły je z dziada pradziada. Niektóre z nich są tak przerobione, że mógłbyś nawet nie poznać, że to jest stary dom. Zniknęły pod kolorowym tynkiem, mają plastikowe okna, zniknęły detale, które były tak charakterystyczne dla nich. Mocno straciły swój charakter, ale są, stoją i mają się dobrze. Tymczasem wiele jest w ruinie. Grożą zwaleniem - dodaje Dorota Brauntsch.

Dlaczego odeszli?
Mury to jedno. Ducha nadają im domownicy.  – Rozmowy z nimi są bardzo osobiste. Oczywiście, zawsze pojawia się wątek, jak budowano dom, jak kopano glinę, wypalano cegłę, ale ludzie mówią też właśnie o jakimś drzewie, które kiedyś rosło, o jakiejś studni…

Wiejska sielanka? Nic z tych rzeczy. - To nie są tylko piękne opowieści, jak to wspaniale niegdyś było. Te domy miały przecież dużo minusów. Był smród, bo przecież po jednej stronie mieszkali ludzie, po drugiej żyły zwierzęta. Było zimno, bo to były potężne domy, ich się nie dało ogrzać jednym piecykiem w kuchni. Dopiero później zaczęły powstawać piece kaflowe. Izby często w ogóle nie były ogrzewane. Zimą był lód na szybach wewnątrz domu, spało się pod pierzyną z nagrzaną cegłą. Po wodę trzeba było chodzić do studni. Ciężkie życie, ale życie bliżej natury. Fascynuje mnie to i myślę, że największą bolączka współczesnych czasów jest to, że tak bardzo odeszliśmy od bliskości z naturą. Ludzie to totalnie zarzucili. Może dlatego, że to było ciężkie życie. Kiedy nadeszła nowoczesność, bloki, w których jest woda, ogrzewanie, to pewnie wielu ludzi porzuciło te domy z ulgą i zamieszkało w komfortowych warunkach. Dopiero po latach okazało się, że może czegoś im jednak brakuje – mówi Dorota Brauntsch.

Uważa, że ceglane domy, to najzdrowsze domy, jakie człowiek może sobie wyobrazić. - One są całkowicie organiczne. Były budowane z ziemi, z gliny wykopanej obok. Ludzie budowali je z tego, co mieli pod ręką. Te domy oddychały. Glina ma niesamowite właściwości, to jest materiał naturalny, zero chemii. Cegła spełnia natomiast warunki termoizolacyjne. Jak wejdziesz do takiego domu w lecie, jest tam chłodno… Nie było potrzeby, żeby je całkowicie porzucać. Te domy, które są nieprzerwanie zamieszkane, przetrwały w świetnym stanie. To pokazuje, że wystarczyło tylko o nie dbać, żeby mogły przetrwać.

Baba i chłop
Ceglane budownictwo ewoluowało na przestrzeni 100 lat. Widać to także na przykładzie domów na ziemi pszczyńskiej. Dorota Brauntsch: - Pierwsze ceglane domy były bielone wapnem, dlatego, że ludzie wyrabiali cegłę sami i była brzydka, nierówna, chropowata, ludzie się tej cegły wstydzili. W krajobrazie było więcej bielonych domów niż z ceglaną elewacją. Chociaż to też różniło się między wioskami, bo na przykład w Grzawie większość domów - przynajmniej z tych, które zachowały się do dziś - miała ceglaną elewację. Może zaczęli domy budować trochę później, kiedy cegła była lepsza, nauczyli się ją wyrabiać, zaczęły powstawać cegielnie – na przykład w Łące czy Starej Wsi. Poza tym cegła zaczęła być modna – największe budynki w Pszczynie, takie jak sąd czy Paleja miały ceglane elewację, więc ludzie wzorowali się na tych trendach. Charakterystyczne dla ziemi pszczyńskiej były bielone opaski wokół okien oraz zdobienia w szczytach – gwiazdy, kwiaty, oko opatrzności. I oczywiście to, co jest dla mnie najpiękniejsze w tych domach - półkoliste wejście i po jego obu stronach - każdy nazywa to inaczej - wysiadki, ustąpki, ławeczki… Podobno gdzieś na to mówią baba i chłop, bo po jednej stronie baba, a po drugiej chłop sobie wysiadywali.

Fotografia czy słowo?
Na początku projekt Ceglane Domy był projektem osobistym. Dorota Brauntsch nie miała dalekosiężnych planów. Z czasem okazało się, że jest sporo osób związanych z historią, etnografią czy architekturą, którzy mają podobne przemyślenia i cieszą się, że jest ktoś, kto się tym tematem zajął.

 – Brakuje kompleksowych opracowań na temat ceglanych domów na ziemi pszczyńskiej. Pisała o nich dr Maria Lipok-Bierwiaczonek, była dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach. Nie ma jednak głębszych badań, jakie są prowadzone na przykład na Opolszczyźnie. Powtórzę słowa byłej śląskiej konserwator zabytków - można postawić tezę, że to dziedzictwo ginie bez rozpoznania i udokumentowania – mówi Dorota Brauntsch.

Niedługo światło dzienne powinny ujrzeć efekty pracy Doroty Brauntsch.

Dlatego zadanie, które sobie postawiła jest tak ważne. Książka, którą pisze może być pierwszą kompleksowo podchodzącą do opisu ceglanych domów. Za pomocą zdjęć, których zrobiła setki, czy za pomocą słów i usłyszanych historii? - Chciałabym, żeby książka była podzielona na dwie części. Jedna ma być reporterska, związana z opowieściami, a druga bardziej historyczno-faktograficzna. Rozmawiam z etnografami, historykami, architektami i na podstawie tych rozmów wysuwam różne wnioski. Nie wiem jeszcze na ile książka będzie fotograficzna, a na ile oparta na słowie. To jest mój wielki dylemat. Jestem przed podjęciem ostatecznej decyzji. Mam nadzieję, że temat ten trafi do odbiorcy ogólnopolskiego, bo problem zanikania starych domów nie dotyczy tylko śląskiej wsi, on dotyczy polskiej wsi. To się dzieje wszędzie - regionalizm znika z polskiej wsi, która zaczyna wszędzie wyglądać tak samo – przyznaje Dorota Brauntsch.

Oprócz książki będą też wystawy fotografii. Wszystko może się wydarzyć jeszcze w tym roku. O projekcie czytaj też TUTAJ.

 

Reklama

Reklama

jack

T G+ F

Zobacz także

Nowa pani od zabytków
Nowa pani od zabytków
Uzdrowisko i parafie otrzymają wsparcie na remont zabytków
Uzdrowisko i parafie otrzymają wsparcie na remont zabytków
Jadą protestować przed siedzibę NFZ w Katowicach
Jadą protestować przed siedzibę NFZ w Katowicach
Tunel na Bieruńskiej? Na razie jest pomysł
Tunel na Bieruńskiej? Na razie jest pomysł
Sprawdź samochód i wyjedź bezpiecznie na wakacje
Sprawdź samochód i wyjedź bezpiecznie na wakacje
Psy z mikroczipami
Psy z mikroczipami
Poturbowali go dla 30 groszy
Poturbowali go dla 30 groszy
gorący temat
Pszczyna bez szpitala. NFZ odrzucił oferty powiatowej spółki
Pszczyna bez szpitala. NFZ odrzucił oferty powiatowej spółki
Rada udzieliła absolutorium Zarządowi Powiatu
Rada udzieliła absolutorium Zarządowi Powiatu
Gdzie do lekarza w nocy i w święta? Konkurs rozstrzygnięty
Gdzie do lekarza w nocy i w święta? Konkurs rozstrzygnięty
Gospodarstwo z Poręby najlepsze także w śląskim
Gospodarstwo z Poręby najlepsze także w śląskim
Łup schowała w... skarpecie
Łup schowała w... skarpecie
Ujęli pijanego kierowcę i przekazali go policjantom
Ujęli pijanego kierowcę i przekazali go policjantom

Komentarze:

Mieszkaniec centrum 2018-03-15 godz. 06:05
Ciekawy temat, chętnie kupie taka książkę, dodał bym jeszcze temat laub na górnym Śląsku posiadam pare zdjęć rodzinnego domu z taka laubom, pięknie zdobione.
treść:
autor:

SQL: 20