(fot. siepomaga.pl)

Dominisia z Wisły Małej potrzebuje naszej pomocy!

Wisła Mała28.11.2019, 13:12

Sytuacja jest bardzo dramatyczna! Nowotwór dał przerzuty, zabija… Immunoterapia w klinice w Barcelonie to leczenie ostatniej szansy. By się odbyło, do połowy grudnia musi zostać zebrane niemal milion złotych! Mama dziewczynki błaga o pomoc

" Moja córeczka ma za sobą lata walki z nowotworem. Neuroblastoma – tak nazywa się przeciwnik, z którym walczymy. Dominika mapy szpitali zna na pamięć, włoski wypadły jej już któryś raz, widok strzykawek czy worków z chemią wciąż jednak przeraża tak samo... 

Dominisia po raz pierwszy zachorowała, kiedy miała zaledwie 2 latka. To był 2014 rok. Moje małe dziecko, które dopiero co rozpoczynało życie, już musiało o nie walczyć. Niski poziom hemoglobiny oraz problemy z prawą nóżką zaniepokoiły lekarzy. Po nitce do kłębka dotarli do diagnozy – najgorszej, jaką może usłyszeć matka. Neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do kości i szpiku kostnego. To wtedy po raz pierwszy trafiłyśmy na onkologię – w trybie natychmiastowym. 

W żyły Dominisi lała się chemia. Była podłączona do kroplówek, do specjalnej aparatury, która monitorowała jej stan. Czuwałam przy niej dniami i nocami, sprawdzałam, czy wszystko jest w porządku, czy nic się nie odłączyło. Czuwałam i patrzyłam, jak moja mała ukochana córeczka niknie w oczach, jak wypadają jej włoski, jak boi się i cierpi.

Jeśli coś można porównać do piekła, to jest to właśnie szpitalna izolatka, w której leży twoje wykończone leczeniem dziecko...

Po dziewięciu cyklach agresywnej chemii zdecydowano się na operację usunięcia guza. Następnie konieczne były megachemia i autoprzeszczep szpiku, by pozbyć się tego, czego nie udało się wyciąć. Ostatnim etapem była immunoterapia przeciwciałami anty-GD2 w klinice w Greifswaldzie. Szpital stał się naszym domem na ponad rok i dopiero po tym czasie usłyszeliśmy tak długo wyczekiwane słowo – remisja. Nowotwór wycofał się! Niestety – tylko na trzy lata…

W lipcu 2018 roku, trzy lata po pierwszym ataku choroby, lekarze potwierdzili wznowę. Nasza historia zatoczyła koło. Dominisia dobrze wiedziała, gdzie i po co wraca. Wiedziała, że znów wypadną włoski i że po raz kolejny spędzi długie miesiące na szpitalnym łóżku. Była starsza, niż za pierwszym razem. Rozumiała więcej. Bała się. Protokół leczenia był niemal taki sam, jak za pierwszym razem. Znowu przechodziłyśmy przez to samo piekło. Po bardzo agresywnym leczeniu szpik był już tak wyniszczony, że konieczny był przeszczep od rodziców. 

Wierzyłam, że tym razem, po jeszcze cięższym i trudniejszym leczeniu, nowotwór wycofa się na zawsze. Niestety wrócił szybciej, niż ktokolwiek się tego spodziewał. Kilka miesięcy temu stwierdzono drugą wznowę nowotworu. Metody dalszego leczenia się wyczerpują, lekarze rozkładają ręce. Czy to tak ma wyglądać koniec życia mojego dziecka?"

Leczenie w klinice w Barcelonie to ostatnia szansa na ratunek. Dominika ma już kwalifikację, ale by się odbyło, trzeba za nie zapłacić blisko milion złotych. Na ten cel została założona zbiórka na portalu siepomaga.

KK

T G+ F

Zobacz także

Pomóżmy Arkowi przezwyciężyć chorobę!
Pomóżmy Arkowi przezwyciężyć chorobę!
Mieszkanka naszego powiatu potrzebuje pomocy!
Mieszkanka naszego powiatu potrzebuje pomocy!
Zupa wigilijna dla każdego w najbliższą niedzielę na pszczyńskim Rynku
Zupa wigilijna dla każdego w najbliższą niedzielę na pszczyńskim Rynku
Dziś i jutro kino tureckie w Pszczyńskim Klubie Filmowym
Dziś i jutro kino tureckie w Pszczyńskim Klubie Filmowym
Alarm Smogowy w powiecie pszczyńskim na dzień 11 grudnia
Alarm Smogowy w powiecie pszczyńskim na dzień 11 grudnia

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18