"Kolesiowska" Rada...?

26.09.2006, 14:27

Po sprawie mandatu radnej Zofii Białoń, afery z koszeniem trawy czy zarzutem, że to przez radną Iwonę Kołodziej gmina Miedźna narażona była na liczne kontrole, teraz głośno jest o kolejnej – mieszkańcy chcą rozliczyć radną z tego, co zrobiła podczas kadencji.

Już drugą kadencję radna Iwona Kołodziej zasiada w Radzie Gminy w Miedźnej Od początku jestem osobą w opozycji do działalności i polityki prowadzonej przez Wójta. Jestem osobą niezależną mającą swoje zdanie, którego nie obawiam się publicznie wygłaszać. Jeśli pewne działania pana wójta mi się nie podobają, mam prawo je zanegować – mówi radna Kołodziej.

Na biurko wojewody trafiły wnioski o przeprowadzenie kompleksowej kontroli w gminie. – Przez osiem miesięcy mieliśmy praktycznie cały czas kontrole. Ale jakoś nie udało się wykazać tej naszej „rażącej niegospodarności” – mówi wójt Bogdan Taranowski. Jak tłumaczy, żadne z zarzutów Kołodziej się nie potwierdziły. – Były tylko zalecenia pokontrolne dotyczące drobnych usterek, które zostały wykonane. Wyjaśnienia zostały przyjęte. Ani ja, ani nikt z moich współpracowników nie został ukarany. Nie rozumiem tylko postępowania radnej Kołodziej, która uniemożliwiła nam zapoznanie się z treścią kierowanych do wojewody pism. Wówczas Rada Gminy po jego odmowie zrezygnowała z dochodzenia do treści dokumentów. Przy kolejnej sprawie – mandatu radnej – postanowiłem dociec, co widnieje w tych pismach, które skutkują kontrolami – tłumaczy wójt Taranowski.

Sprawa radnej Białoń pociągnęła za sobą kolejną. W piśmie skierowanym do wojewody pojawił się zapis o „lokalnych powiązaniach” w gminie i w samej Radzie. – Moje wnioski trafiły do wojewody, gdyż takie życzenie wyrazili mieszkańcy podpisani pod pismem dotyczącym odwołania radnej Zofii Białoń w związku z łączeniem funkcji radnej z zatrudnieniem w GOPS. Poszłam szczebel wyżej, bo miałam świadomość, że na forum komisji nie znajdę absolutnie żadnego poparcia – argumentuje radna. Dodaje również, że kończy się kadencja, więc wójt „szuka tematów zastępczych”. – Nie mówi o tym, jak zaradzić bezrobociu w gminie, co zrobić, aby się rozwijała. Nie chcę, żeby ktoś powiedział, że w gminie Miedźna zatrzymał się czas. Niestety, te metody, którymi posługuje się pan wójt, są naprawdę obrzydliwe, bolszewickie – dobitnie podkreśla Kołodziej.

Radna podkreśla, że czuje iż w Radzie Gminy jest poniekąd sama: –Jednoznacznie widać, że pewna część radnych wręcz wykonuje polecenia pana Wójta. Podtrzymuję, że w Radzie panuje „kolesiostwo”. Zdaniem Kołodziej, radni tak ją postrzegają, bo nie boi się pokazać nieprawidłowości.

Stwierdzenie, że cokolwiek w gminie załatwiane jest po znajomości, dementuje wójt Taranowski. – Prace na terenie gminy znajdują ludzie, którzy mają odpowiednie kwalifikacje. Wykonawcy robót inwestycyjnych i remontów są wyłaniani w drodze przetargów. A zarzut do Rady, że panuje tutaj „kolesiostwo”, jest bezpodstawny. Radna Kołodziej nieraz na sesji próbowała urazić radnych. To, że radni tworzą zew mną jakiś układ, jest dla nich krzywdzące. Nie próbuję mieszkańcom „zamydlić oczu”, żeby uciec od pytań na temat rozwoju gminy. Podczas tej kadencji sporo udało się zrobić. Mamy basen, gimnazjum w Miedźnej, kanalizację w Gilowicach, a niedługo w Górze, wszędzie coś zostało zrobione. Ogólna wartość inwestycji przekroczyła 22 mln zł! Z zewnątrz pozyskaliśmy prawie 9 mln – odpiera zarzuty wójt Taranowski.

Niedawno do Urzędu Gminy wpłynęło pism, w którym grupa mieszkańców domaga się ujawnienia adresu zamieszkania radnej. Zarzucają jej, że nie realizuje swoich wyborczych obietnic. – Ona nic nie zrobiła dla sołectwa, w ogóle ją w Górze ciężko spotkać. A ludzie się jej boją, że jak coś na nią powiedzą, to napisze na nich donos – stawia sprawę na ostrzu noża Franciszek Kościelny, który też ten wniosek podpisał. Kołodziej sceptycznie odnosi się do tego oskarżenia i pisma: – Osoby, które go podpisały nigdy u nas nie były (mieszkam w domu swoich rodziców), część nazwisk, które widnieją na liście, jest nie do zidentyfikowania. Nie ma adresów, część podpisów jest parafowana. Jestem zameldowana w Górze, nie zgadzam się jednak na ujawnienie moich danych meldunkowych tym osobom gdyż w piśmie posłużyły się kłamstwem. Oskarżanie, że nic dla Góry nie robię, jest wyssane z palca. Nie trzymam się sztywno punktów programu? Już dawno wyszłam poza ten plan, jestem dla mieszkańców gminy, pomagam im w wielu sprawach. Kiedy na sesji składam wniosek, najczęściej jest on z góry odrzucany. Myślę, że jest nawet pewnego rodzaju pouczenie, żeby nad moimi wnioskami nawet najbardziej szczytnymi głosować na „nie”.

Chociaż kadencja jeszcze się nie skończyła, Rada Sołecka w Górze postanowiła już rozliczyć radnych z ostatnich czterech lat. – Termin został dobrany tak, abym nie była obecna i nie miała możliwości odparcia stawianych mi zarzutów. Osoby, które myślały, że jako radna będę zachowywać się w myśl powiedzenia „pokorne ciele dwie matki ssie” dziś mogą czuć się zdegustowane moją działalnością – mówi odważnie Kołodziej, podkreślając, że to w żaden sposób nie jest element kampanii wyborczej.

Jest jeszcze czas na jednoznaczne oceny pracy radnych. O tym, na czyją korzyść wypadną, zadecydują tak naprawdę przyszłe wybory. A kampania, nawet jeśli ktoś może odnieść mylne wrażenie, jeszcze nie została ogłoszona...

agw

T G+ F

Zobacz także

gorący temat
Sześciu radnym powiatowym wygaszono mandaty!
Sześciu radnym powiatowym wygaszono mandaty!
gorący temat
W Pszczynie jak w sejmie?
W Pszczynie jak w sejmie?
Zniszczenia po wichurze: bądźmy ostrożni w lesie!
Zniszczenia po wichurze: bądźmy ostrożni w lesie!

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18