Brama została, ale od połowy sierpnia DPS nie możne z niej korzystać, bo wyjazd na ul. Wojska Polskiego jest po działce prywatnej, a właściciel nie godzi się już na korzystanie z niej

Jak dojechać do "klasztorku"?

Pszczyna04.10.2018, 10:00

Dom Pomocy Społecznej przy ul. Warownej pozostał tylko z jednym dojazdem. Wąskim i takim, którym straż pożarna czy inne służby nie dojadą. Siostry obawiają się, że z tego powodu może dojść nawet do zamknięcia domu, w którym od ponad 100 lat pomagają potrzebującym.

Znajdujący się niedaleko rynku, przy ul. Warownej Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza do niedawna miał dwie możliwości dojazdu do „klasztorku”, w którym przebywają 72 osoby chore psychicznie. Teraz został tylko jeden, ten od strony ul. Warownej. Jest tam ciasno i nie wszystkie pojazdy mogą tą drogą przejechać.

Problem poruszono na wrześniowej sesji Rady Miejskiej. Do tej pory dojechać można było też od strony ul. Wojska Polskiego, przez teren prywatny. Jak mówią pracownicy DPS, z przejazdu korzystano od zawsze, choć dom nie miał dokumentu, który formalnie pozwalałby na korzystanie z działki. - Chcieliśmy to uporządkować. Początkowo było aż trzech właścicieli tej działki, a kontakt z nimi był utrudniony. Potem okazało się, że teren został przejęty przez pewną firmę. Wystosowaliśmy pismo, ale nie było żadnej odpowiedzi. Kolejny raz zmienił się właściciel, został nim przedsiębiorca z Pszczyny. Chciał nam zabrać dotychczasowy dojazd, ale obiecał, że przygotuje drogę do ul. Młyńskiej, częściowo po terenie należącym do miasta, i tam mielibyśmy dojazd – mówi s. Lidia, dyrektor DPS.

Już niemal wszystko było ustalone

Zaczęto załatwiać konieczne zezwolenia, a kiedy wszystko było już niemal dogadane, właściciel działki zmarł. Początkowo spadkobierca zapewnił, że utwardzony będzie inny dojazd. - Wszystko było na dobrej drodze, dokumentacja i zezwolenia były w komplecie, ale pewnego dnia nowy właściciel stwierdził, że sprawa jest już nieaktualna. Nie podał powodów nagłej zmiany decyzji. Od 20 sierpnia przejazd od ul. Wojska Polskiego jest niemożliwy – zauważa s. Lidia.

Jak przyznaje siostra, odcięcie od tej drogi bardzo komplikuje życie pracownikom domu, współpracownikom oraz samym chorym. Począwszy od wywozu śmieci, bo teraz kubły trzeba przewozić przez całą posesję i ustawiać przy ul. Warownej. W kubłach często są brudne pampersy, które zalegają przy ruchliwej ulicy. - Mamy od niedawna busa do przewożenia osób na wózkach inwalidzkich. Został sfinansowany częściowo przez PFRON. Przez pięć lat musimy przejechać nim określoną w projekcie liczbę kilometrów. Obecnie nie spełniamy warunków umowy, bo mamy bardzo wąski tunel i tylko wytrawny kierowca może przejechać tam busem. Dlatego może grozić nam odebranie pojazdu. Bardzo utrudnione są też wszelkie dowozy produktów, bo duże auta dostawcze się tu nie mieszczą – mówi. Problem jest też z dojazdem karetki do chorych.

Najgorsze jest jednak to, że – jak podkreśla s. Lidia – teraz do DPS nie ma drogi pożarowej od strony zachodniej, na co już zwróciła uwagę straż pożarna. A w domu przebywają także osoby leżące oraz na wózkach i ewentualna ewakuacja oraz dojazd wozu strażackiego są niemożliwe. Pracownicy obawiają się, że może to doprowadzić do zamknięcia domu z powodu niespełnionych standardów bezpieczeństwa!

Dojazd dzięki wymianie gruntów?

Siostry o pomoc zwróciły się do gminy. Burmistrz Dariusz Skrobol przyznaje, że prowadzone są rozmowy z prywatnym przedsiębiorcą w sprawie wymiany gruntów. Dzięki temu dojazd do DPS byłby możliwy nie od strony ul. Wojska Polskiego (tak było do tej pory), a od strony ul. Młyńskiej, wzdłuż ogrodzenia DPS i w pobliżu garaży oraz planowanego wodnego placu zabaw przy byłej świetlicy TPD przy ul. Bramkowej. - Te rozmowy są jednak bardzo trudne. Strona prywatna oczekuje zamiany na grunty, na które nie chcemy się do końca zgodzić. Różnice są w cenach gruntów – mówi D. Skrobol. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, do „klasztorku” będzie można dojechać po działkach należących do gminy. Pozostaje pytanie: kiedy? - Myślę, że w tym roku temat zostanie rozwiązany – zauważa burmistrz.

S. Lidia też liczy na szybkie rozwiązanie problemu. Nie wyobraża sobie funkcjonowania Domu Pomocy Społecznej bez drogi dojazdowej w trakcie zimy. Wtedy utrudnień może być jeszcze więcej.

pako

T G+ F

Zobacz także

Jubileusz u sióstr Boromeuszek
Jubileusz u sióstr Boromeuszek
Natalia Niemen zaśpiewa na Gali Wolontariatu
Natalia Niemen zaśpiewa na Gali Wolontariatu
Stracili prawo jazdy, bo jechali zdecydowanie za szybko
Stracili prawo jazdy, bo jechali zdecydowanie za szybko
W Pawłowicach powstanie spalania odpadów? Urząd: to plotki
W Pawłowicach powstanie spalania odpadów? Urząd: to plotki
Nowa droga łącząca ul. Sokoła z ul. Bogedaina gotowa
Nowa droga łącząca ul. Sokoła z ul. Bogedaina gotowa
W Pawłowicach samochód zderzył się z ciągnikiem
W Pawłowicach samochód zderzył się z ciągnikiem
Sprawdź dane w ewidencji gruntów i budynków
Sprawdź dane w ewidencji gruntów i budynków

Komentarze:

chrobrek 2018-10-05 godz. 09:00
Pieniądze mają znaczenie , bo gdyby kiedyś [ w co nie wierzę ] siepacze Schetyny i Borysa Budki doszli do władzy to zemsta na burmistrzu byłaby okrutna !
No masakra 2018-10-04 godz. 18:08
pieniądze w tej sytuacji chyba nie mają znaczenia Panie Burmistrzu.
treść:
autor:

SQL: 18