Bydgoszczanie radzą: Nie zgadzajcie się na budowę kompostowni!

25.02.2014, 09:08

Pszczyna, Łąka, Bydgoszcz

W Bydgoszczy działa kompostownia podobna do tej, którą Remondis chce wybudować w Łące. Byliśmy tam wspólnie z przedstawicielami stowarzyszenia „Dla Ziemi Pszczyńskiej, którzy chcieli się przekonać, jak żyje się obok takiego zakładu. Mieszkańcy oddalonego o kilkaset metrów osiedla przekonywali, że tak żyć się nie da. Pszczynianom radzą: Nie zgadzajcie się na budowę kompostowni tak blisko waszych domów!

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele stowarzyszenia „Dla Ziemi Pszczyńskiej”: Michał Ziebura, Karol Rejowicz i Marek Szklorz pojechali do Bydgoszczy, gdzie funkcjonuje podobna kompostownia do tej, która ma powstać w Łące (tak stwierdził Marek Mrugalski, dyrektor sosnowieckiego oddziału firmy Remondis na spotkaniu z pszczyńskimi radnymi w ub.r.). Na wyjazd do Bydgoszczy zostały też zaproszone lokalne i regionalne media. Z zaproszenia skorzystała tylko nasza redakcja.

Uciążliwości zamkną się w granicach działki?

Kompostownię w Bydgoszczy firma Remondis oddała do użytku w 2012 r. Powstała ona na terenach przemysłowych. Najbliższe osiedle mieszkaniowe oddalone jest o ok. 400 m, a oddzielone jest od kompostowni lasem i dwupasmową drogą.

W Bydgoszczy Remondis wybudował osiem tuneli, a kompostownia ma maksymalną wydajność na poziomie 35 ton odpadów rocznie. W Pszczynie ma powstać 11 tuneli (zgodnie z pozwoleniem na budowę), a maksymalna wydajność instalacji ma wynosić 60 tys. ton.

W Bydgoszczy powstał raport oddziaływania inwestycji na środowisko, jednak dokument ten w niczym tak naprawdę mieszkańcom nie pomógł. – Z dokumentów, które złożyła do nas firma Remondis wynikało, że uciążliwości zapachowe powodowane przez zakład zamkną się w granicach działki, na której będzie on działać. Okazało się jednak inaczej – mówi Grzegorz Boroń, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Bydgoszczy.

Po oddaniu do użytkowania kompostowni, zaczęły się skargi mieszkających w pobliżu osób, zwłaszcza z osiedla Siernieczko. Bydgoscy urzędnicy wszczęli postępowanie mające ustalić przyczyny wydobywania się fetoru. Nakazali firmie modernizację zakłądu, która musi zostac przeprowadzona do końca czerwca br.

Zakład nie działa już na taką skalę?

Bydgoscy urzędnicy informują też, że w ostatnim czasie do urzędu przestały wpływać skargi na działalność zakładu. – Od lipca, czyli gdy zmieniły się przepisy, miasto podzielone jest na sektory i w każdym sektorze inna firma zajmuje się odbiorem śmieci (Bydgoszcz liczy ok. 360 tys. mieszkańców – przyp. red.). W przetargach i umowach zastrzegliśmy, że wszystkie odpady z Bydgoszczy muszą trafiać do instalacji regionalnej wybudowanej przez nasza gminną spółkę Pro Natura. Remondis, mimo iż posiada swoją instalację, nie może wozić do niej zmieszanych odpadów komunalnych z terenu Bydgoszczy – mówi dyrektor Boroń.

Do kompostowni nas nie wpuszczono

Po spotkaniu z urzędnikami bydgoskiego magistratu, pojechaliśmy do kompostowni firmy Remondis. Wcześniej zapowiedzieliśmy się telefonicznie. Kierowniczka zakładu po skontaktowaniu się z zarządem firmy w Warszawie poinformowała przedstawicieli pszczyńskiego stowarzyszenia, że nie otrzymała zgody na wpuszczenie ich na teren zakładu. Mają napisać podanie, wymienić z nazwiska osoby, które chcą tam wejść i wtedy zostanie ono rozpatrzone.

Właściciele i pracownicy zlokalizowanych najbliżej kompostowni firm nie zostawili nam jednak złudzeń. – Nigdy nie gódźcie się na taki zakład u siebie, tak blisko waszych domów. Latem nie można okien otworzyć, bo tak śmierdzi. Nie da się nawet przejść z budynku do budynku. Nasi klienci pytają nas, czy wybiło nam szambo. A to z kompostowni idzie taki smród – mówi właścicielka firmy oddalonej o ok. 400 m.

Mieszkańcy osiedla: żyć się nie dało!

Trafiliśmy też na protestujące osiedle Siernieczko. – W tej chwili odeszli już trochę od tego smrodu, ale myśmy tu momentami w maskach musieli funkcjonować. I nie było znaczenia, czy lato, czy zima – mówi sklepikarka.

- Smród był jednak najgorszy latem, wieczorami. Ten, kto to wymyślił, powinien przyjść tu pomieszkać. Wiedzą państwo, jak to śmierdziało? Jakby tu się nieboszczyki rozkładały – dodaje kobieta, która przyszła zrobić zakupy.

Ewa Żółkiewska, mieszkanka osiedla, zaangażowała się w walkę z kompostownią. - Najczęściej zaczynali te swoje procesy latem ok. godz. 18.00. Za pół godziny ta woń docierała na nasze osiedle i ludzie się skarżyli na ślinotok, szczypanie w gardle, szczypanie oczu. W momencie, gdy „dawali czadu”, nasilały się problemy astmatyków. Nieraz musiała przyjeżdżać karetka. Bardzo to wszyscy odczuwamy, dlatego róbcie wszystko, by u was instalacja nie powstała – radzi kobieta.

200 m to nieporozumienie

Mieszkańcom w walce ze śmierdzącym zakładem pomaga Bydgoskie Forum Ekologiczne. Prezes Marek Zientak nie ma wątpliwości, że takie zakłady nie powinny być lokalizowane blisko zabudowań mieszkalnych. - Bakterie i grzyby, jak nie wodami gruntowymi, to mogą się przemieszczać powietrzem. Dlatego powinna być odpowiednia strefa buforowa, ochronna. W Pszczynie to podobno zaledwie 200 m. To nieporozumienie – mówi Marek Zientak.

Bożena Pawlak z bydgoskiego Remondisu twierdzi, że problem zapachów nie występował ciągle, lecz był sporadyczny. - Trudno ocenić, dlaczego występował. W celu wyeliminowania tego problemu zmieniona została technologia przetwarzania odpadów w kompostowni oraz podjęto decyzję o modernizacji instalacji. 24 lutego złożyliśmy w Urzędzie Miasta zgłoszenie rozpoczęcia budowy od 3 marca br. Chciałabym dodać, że obecnie z zakładu nie wydzielają się żadne zapachy – twierdzi przedstawicielka firmy.

Potwierdzone obawy
Przedstawiciele stowarzyszenia „Dla Ziemi Pszczyńskiej” przyznają, że pojechali do Bydgoszczy, by na własne oczy przekonać się, jak żyje się mieszkańcom obok kompostowni. - Chcieliśmy poznać prawdę o kompostowni od mieszkańców, a nie jechać na zorganizowaną przez Remondis wycieczkę. Wiadomo, że wtedy wszystko zostałoby wysprzątane i przygotowane na nasz przyjazd. Właśnie dlatego, że nie zapowiedzieliśmy się z wyprzedzeniem, nie zostaliśmy na teren zakładu wpuszczeni – mówi Michał Ziebura, przedstawiciel stowarzyszenia Dla Ziemi Pszczyńskiej” i dodaje: - Wizyta w Bydgoszczy potwierdziła obawy i utwierdziła nas w przekonaniu, że musimy walczyć z powstaniem instalacji w Pszczynie.

Obszerniejsza relacja z wizyty w Bydgoszczy w najnowszym numerze Gazety Pszczyńskiej”, w sprzedaży od wtorku, 25 lutego.

ram

T G+ F

Zobacz także

Pozwolenie na budowę kompostowni ważne
Pozwolenie na budowę kompostowni ważne
Wyróżnieni za budowę kompostowni
Wyróżnieni za budowę kompostowni
Długoletnie pożycie małżeńskie par z gminy Pawłowice
Długoletnie pożycie małżeńskie par z gminy Pawłowice
Nowoczesny sprzęt w pracowniach PZS nr 1
Nowoczesny sprzęt w pracowniach PZS nr 1

Komentarze:

treść:
autor:

SQL: 18